Szkoła

Paulinka do czasu choroby radziła sobie w szkole świetnie. Zawsze była wzorową uczennicą. Po diagnozie widać, że jej mózg nie pracuje już tak dobrze, jak wcześniej. Ma, co prawda, bardzo dobre oceny, jednak widać różnicę w porównaniu z poprzednimi latami. Ktoś mi powie, że to wina tego, że ma więcej zajęć, materiał jest trudniejszy. Nie, to wina zapalenia mózgu. Dziecko ma ogromne problemy z koncentracją. Na ostatnim sprawdzianie z angielskiego całkowicie pominęła zadanie zupełnie nie zdając sobie z tego sprawy, aż nauczyciel zwrócił jej na to uwagę.

Paulinka w lutym miała wykonane badanie EEG głowy. Wynik jest nieprawidłowy, w mózgu są wyładowania. Zostało to zaklasyfikowane jako zespoły padaczkowe. Konsultując wynik z lekarzem usłyszałam zdanie „mózg pani dziecka jest zmęczony, on potrzebuje czasu, aby się zregenerować”.

Zalecenia specjalisty są takie, aby córka miała odrobinę zmniejszone wymagania w szkole, żeby nauczyciele patrzyli na nią nieco łaskawszym okiem. Byłam w tej sprawie u wychowawcy i u dyrekcji, przedstawiłam stanowisko lekarzy. Wychowawca zobowiązał się powiadomić pozostałych nauczycieli. Niektórzy widzę, że podeszli racjonalnie do tematu, inni niestety nie. Czeka mnie ponowna rozmowa, tym razem już z dokumentami od specjalisty.

Ponadto muszę umówić córkę do poradni psychologiczno-pedagogicznej, aby ta wystawiła zalecenia. Tylko wtedy Paulina będzie mogła na przykład pisać egzaminy osobno albo z większą ilością czasu.

Zamiast skupić się na leczeniu dziecka i poprawie jego funkcjonowania człowiek musi załatwiać milion formalności, a te potrafią przytłoczyć i zniechęcić nawet najtwardszego rodzica.

Udostępnij! 😀

Dodaj komentarz