STREPTOCOCUS

Układ immunologiczny, zwany inaczej układem odpornościowym stanowi układ narządów, dzięki którym możliwe jest działanie mechanizmów odporności. Najprościej mówiąc, jest to układ, który stanowi pierwszą linię obrony przez różnego rodzaju infekcjami. Układ immunologiczny umożliwia nam prawidłowe funkcjonowanie w środowisku, w którym występują potencjalnie niebezpieczne dla nas antygeny. To właśnie dzięki jego aktywności, nie każdy kontakt z mikrobami skutkuje wystąpieniem niebezpiecznego dla nas zakażenia.

Układ immunologiczny ma zdolność rozróżniania komórek obcych od komórek własnych organizmu. W sytuacji patologicznej, może jednak dojść do sytuacji, gdy układ immunologiczny traktuje własne komórki jako wrogie, co może prowadzić do chorób autoimmunizacyjnych.

Do takiej właśnie sytuacji doszło w przypadku Paulinki. Zachorowała na anginę – chorobę wieku dziecięcego. Wykonany wymaz z gardła potwierdził zakażenie paciorkowcami. Jej organizm zakatował własne komórki mózgu, uszkadzając je.

Streptococcus pyogenes to inaczej paciorkowiec typu A. Jest to bakteria wywołująca często ropne zapalenie gardła, czyli anginę. Streptococcus pyogenes jest groźny dla naszego zdrowia. Bakteria jest przenoszona drogą kropelkową. Ryzyko zakażenia tą grupą paciorkowców jest wyższe, gdy mamy kontakt z osobą chorą. Na zakażenie Streptococcus pyogenes są również bardziej narażone osoby, które zapominają o myciu rąk, owoców lub warzyw przed spożyciem. Osoby przebywające w dużych skupiskach ludzi też są w grupie ryzyka. Dotyczy to zwłaszcza osób przebywających np. w przedszkolach, szpitalach lub szkołach.

Leczenie infekcji Streptococcus pyogenes wymaga podania antybiotyku. Antybiotykoterapia trwa ok. 7-10 dni. Taka długość leczenia pozwala zwalczyć chorobę i uniknąć powikłań. Warto również podawać leki przeciwbólowe i przeciwgorączkowe. Córka otrzymała antybiotyk typowo na anginę. Po 10 dniach leczenia wyzdrowiała. Tak sądziłam.

Kilka dni po anginie u Paulinki pojawiły się tiki. Najpierw były to dziwne ruchy gałek ocznych, później chrząkanie. Początkowo myślałam, że to minie. Niestety nie mijały. Udałam się z dzieckiem najpierw do pediatry, później do neurologa – usłyszałam, że dziecko z tego wyrośnie. Tiki na jakiś czas zniknęły, więc i ja zapomniałam o temacie.

Tiki co jakiś czas pojawiały się i znikały. Aż przyszedł czerwiec 2022, gdy Paulinka trafiła do szpitala z powodu bólu brzucha. Po wyjściu ze szpitala dziecko miało takie tiki, że coś strasznego. W najgorszym momencie nie mogłam z nią utrzymać kontaktu wzrokowego.

Stosunkowo niedawno wykazano, że zakażenia paciorkowcami mogą dać początek objawów neuropsychiatrycznych, różnych tików i innych dolegliwości, określanych jako zespół PANDAS. Niestety wiedza lekarzy jak i społeczeństwa jest bardzo nikła na temat tej choroby. Ja miałam to szczęście w nieszczęściu, że trafiłam na ludzi, którzy już to przeszli. Nie błądziłam więc jak dziecko we mgle tylko byłam prowadzona jak po sznurku. Jednak najczęściej rodzic zgłaszający się do lekarza z objawami pandas jest odsyłany do psychiatry. Ja otrzymałam dla córki leki na schizofrenię, których oczywiście nie podałam.

Rodzice chorych dzieci zmuszeni są diagnozować i leczyć dziecko na własną rękę.  Koszty badań, konsultacji są ogromne – sięgają kilkudziesięciu tysięcy złotych. Jeśli już postawimy właściwą diagnozę to leczenie kosztuje setki tysięcy złotych. Nierzadko pomocy trzeba szukać za granicą.

Udostępnij! 😀

Dodaj komentarz